siadam w fotelu i opatulam się w koc, patrzę w okno i czuję jakby zima chciała mi coś powiedzieć
i utrzymuje się tak długo abym zwrócił na nią uwagę. widzę jak jej smutno i jak pragnie mnie.
chce mi się wyżalić, a ja nie potrafię jej pomóc, widzę po jej chmurach, że czuje się samotna. przesuwam się i robię jej miejsce by zrobiło jej się cieplej i poczuła, że ma mnie, i jestem dla niej,
i jestem przy niej i nie zawiodę jej już nigdy, że będę czekał na nią z utęsknieniem każdego roku. rozmawialiśmy całą noc, dzięki czemu przestały opadać na ulicę płatki śniegu.
rano zaczęło wychodzić słońce, a ona przeprosiła mnie, że była taka nieznośna. teraz już wie,
że ją kocha i wie co czuję, wie, że nie mówię tego co chce usłyszeć. wie, że jestem szczery,
chyba widzi to w moich oczach, albo czuje ten spokojny puls niebudzący żadnych wątpliwości.
teraz wie, że może odejść spokojnie, a ja zawsze będę czekał, nigdy nie odejdę,
bo nie jestem taki człowiekiem, szanuję tak tylko mogę to co mam, to czym świat mnie obdarzył.
17 kwietnia 2013
03 kwietnia 2013
jaki jest sens?
wokół cisza, a Ty pytasz jaki jest sens?
nie pytaj mnie o sens, nie pytaj mnie czy warto, nie pytaj mnie czy widzę nas..
przestałem wybiegać w przyszłość, nauczyło mnie tego życie, które wciąż rzucało mi kłody pod nogi
gdy z upragnieniem czekałem aż nastąpi coś czego bardzo chcę..
teraz myślę tylko o dzisiejszym dniu, zapominam o wczorajszym i nie marzę o jutrzejszym..
co będzie dziś? nie wiem, to może być nawet najgorszy ze wszystkich dni.
co było wczoraj? nie wiem, mam amnezję, pamięć krótkotrwałą i tak już zostanie.
co będzie jutro? nie wiem, może będzie dobrze, a może stracę sens życia.
jestem smutnym człowiekiem, który boi się tego przekleństwa na S.
zaraz pewnie zapytasz jakiego, naprawdę chcesz wiedzieć? to przekleństwo.. to samotność..
tak boję się jej, nie chcę zostać sam skoro mam kobietę, w której czuję oparcie..
mam ją.. a za chwilę? za chwilę mogę nie mieć nic..
mogę utracić przyjaciół, którzy teraz twierdzą, że będą do końca mych dni,
dlatego przestałem już ufać ludziom, nie ufam nawet samemu sobie,
przez ten cały burdel w moim życiu..
chwilami nawet się siebie boję, bo moje drugie ja, schowane gdzieś tam głęboko pragnie,
abym zrobił sobie krzywdę, żebym wziąć w dłoń żyletkę lub uderzył pięścią w ścianę..
albo.. co najgorsze..zabił się.. tak, moja chora podświadomość tego pragnie, biję się z myślami,
przegrywam każdą rundę po kolei, bo one są silniejsze..
więc nie pytaj mnie jaki jest sens życia, bo ja naprawdę tego nie wiem...
nie pytaj mnie o sens, nie pytaj mnie czy warto, nie pytaj mnie czy widzę nas..
przestałem wybiegać w przyszłość, nauczyło mnie tego życie, które wciąż rzucało mi kłody pod nogi
gdy z upragnieniem czekałem aż nastąpi coś czego bardzo chcę..
teraz myślę tylko o dzisiejszym dniu, zapominam o wczorajszym i nie marzę o jutrzejszym..
co będzie dziś? nie wiem, to może być nawet najgorszy ze wszystkich dni.
co było wczoraj? nie wiem, mam amnezję, pamięć krótkotrwałą i tak już zostanie.
co będzie jutro? nie wiem, może będzie dobrze, a może stracę sens życia.
jestem smutnym człowiekiem, który boi się tego przekleństwa na S.
zaraz pewnie zapytasz jakiego, naprawdę chcesz wiedzieć? to przekleństwo.. to samotność..
tak boję się jej, nie chcę zostać sam skoro mam kobietę, w której czuję oparcie..
mam ją.. a za chwilę? za chwilę mogę nie mieć nic..
mogę utracić przyjaciół, którzy teraz twierdzą, że będą do końca mych dni,
dlatego przestałem już ufać ludziom, nie ufam nawet samemu sobie,
przez ten cały burdel w moim życiu..
chwilami nawet się siebie boję, bo moje drugie ja, schowane gdzieś tam głęboko pragnie,
abym zrobił sobie krzywdę, żebym wziąć w dłoń żyletkę lub uderzył pięścią w ścianę..
albo.. co najgorsze..
przegrywam każdą rundę po kolei, bo one są silniejsze..
więc nie pytaj mnie jaki jest sens życia, bo ja naprawdę tego nie wiem...
02 kwietnia 2013
poza rzeczywistością.
Chciałbym uciec choć na chwile od życia, złapać oddech i tak trwać, bez ruchu, bez tchu,
gdzieś w czarnej dziurze, wolny od myśli, wolny od problemów i od trudnych wyborów,
których nigdy nie umiem właściwie podjąć. tak trwać i trwać, by odzyskać siły,
od regenerować połamane serce i umysł, który już ledwo dyszy, przez te ciągłe nieporozumienia,
które kochają mieszać mi w głowie i psuć pozornie miły wieczór.
chciałbym zamknąć oczy i poczuć się wolny, choć raz sam, nie uzależniony od niczego,
poświęcony tylko odzyskiwaniu sił razem z muzyką, która jako jedyna mnie nigdy nie oceniała,
nigdy się mnie nie wyparła i kartka, która dzielnie przyjmowała pociski wysyłane przez długopis bluzgi
i miliony metafor, pod którymi były ukryte moje uczucia.
chciałbym znowu mieć pięć lat i nie wiedzieć co to miłość, nie wiedzieć co to płacz przez inne osoby,
chciałbym płakać jedynie przez to, że rozwaliłem sobie kolano, lub kumpel rozwalił mi zabawkę.
ale to nie tak, że twierdzę iż miłość jest zła, ja po prostu nie jestem odpowiednią osobą do kochania.
mam zimne serce, które powoli przestaje bić i czuć, przestaje rozumieć, co to znaczy empatia,
przez co ranię, każdego wokół, ranię kobietę którą kocham i przyjaciół,
na których wbrew pozorom mi zależy i przepraszam ich, że czasami zachowuję się jak dziecko..
chciałbym po prostu zniknąć, albo wyjechać gdzieś daleko, wsiąść do pociągu byle jakiego i wyjechać,
nie poza granice kraju, ale poza granice rzeczywistości..
gdzieś w czarnej dziurze, wolny od myśli, wolny od problemów i od trudnych wyborów,
których nigdy nie umiem właściwie podjąć. tak trwać i trwać, by odzyskać siły,
od regenerować połamane serce i umysł, który już ledwo dyszy, przez te ciągłe nieporozumienia,
które kochają mieszać mi w głowie i psuć pozornie miły wieczór.
chciałbym zamknąć oczy i poczuć się wolny, choć raz sam, nie uzależniony od niczego,
poświęcony tylko odzyskiwaniu sił razem z muzyką, która jako jedyna mnie nigdy nie oceniała,
nigdy się mnie nie wyparła i kartka, która dzielnie przyjmowała pociski wysyłane przez długopis bluzgi
i miliony metafor, pod którymi były ukryte moje uczucia.
chciałbym znowu mieć pięć lat i nie wiedzieć co to miłość, nie wiedzieć co to płacz przez inne osoby,
chciałbym płakać jedynie przez to, że rozwaliłem sobie kolano, lub kumpel rozwalił mi zabawkę.
ale to nie tak, że twierdzę iż miłość jest zła, ja po prostu nie jestem odpowiednią osobą do kochania.
mam zimne serce, które powoli przestaje bić i czuć, przestaje rozumieć, co to znaczy empatia,
przez co ranię, każdego wokół, ranię kobietę którą kocham i przyjaciół,
na których wbrew pozorom mi zależy i przepraszam ich, że czasami zachowuję się jak dziecko..
nie poza granice kraju, ale poza granice rzeczywistości..
01 kwietnia 2013
znów.
znów się to ze mną dzieje..
znów tracę kontrolę nad samym sobą, nad swoim umysłem..
on zaczyna żyć oddzielnie, jakby jakby swoim własnym życiem i płata mi figle..
zaczyna pisać swój własny scenariusz, w którym mnie nie ma..
znów nie potrafię się nad niczym skupić i znów mam w głowie miliony myśli.
miliony myśli o niczym i tak naprawdę to nie jestem w stanie odczytać żadnej z nich..
nie jestem w stanie sprecyzować ani jednej, ani określić czego tak serio potrzebuję..
znów tracę kontrolę nad swoim ciałem, które ponownie woła o dawkę bólu..
łaknie go z każdą chwilą coraz mocniej, coraz bardziej.. lecz ja jeszcze się stawiam..
przecież wiem, że to złe.. ale już długo tak nie dam rady..
nie jestem aż taki silny.. nie mam tyle siły by ich pokonać..
jest dwa na jednego, ciało i umysł kontra ja.. a ja jestem zbyt słaby by zwyciężyć...
tak czuję..
znów tracę kontrolę nad samym sobą, nad swoim umysłem..
on zaczyna żyć oddzielnie, jakby jakby swoim własnym życiem i płata mi figle..
zaczyna pisać swój własny scenariusz, w którym mnie nie ma..
znów nie potrafię się nad niczym skupić i znów mam w głowie miliony myśli.
miliony myśli o niczym i tak naprawdę to nie jestem w stanie odczytać żadnej z nich..
nie jestem w stanie sprecyzować ani jednej, ani określić czego tak serio potrzebuję..
znów tracę kontrolę nad swoim ciałem, które ponownie woła o dawkę bólu..
łaknie go z każdą chwilą coraz mocniej, coraz bardziej.. lecz ja jeszcze się stawiam..
przecież wiem, że to złe.. ale już długo tak nie dam rady..
nie jestem aż taki silny.. nie mam tyle siły by ich pokonać..
jest dwa na jednego, ciało i umysł kontra ja.. a ja jestem zbyt słaby by zwyciężyć...
tak czuję..
Subskrybuj:
Posty (Atom)