gdzieś w czarnej dziurze, wolny od myśli, wolny od problemów i od trudnych wyborów,
których nigdy nie umiem właściwie podjąć. tak trwać i trwać, by odzyskać siły,
od regenerować połamane serce i umysł, który już ledwo dyszy, przez te ciągłe nieporozumienia,
które kochają mieszać mi w głowie i psuć pozornie miły wieczór.
chciałbym zamknąć oczy i poczuć się wolny, choć raz sam, nie uzależniony od niczego,
poświęcony tylko odzyskiwaniu sił razem z muzyką, która jako jedyna mnie nigdy nie oceniała,
nigdy się mnie nie wyparła i kartka, która dzielnie przyjmowała pociski wysyłane przez długopis bluzgi
i miliony metafor, pod którymi były ukryte moje uczucia.
chciałbym znowu mieć pięć lat i nie wiedzieć co to miłość, nie wiedzieć co to płacz przez inne osoby,
chciałbym płakać jedynie przez to, że rozwaliłem sobie kolano, lub kumpel rozwalił mi zabawkę.
ale to nie tak, że twierdzę iż miłość jest zła, ja po prostu nie jestem odpowiednią osobą do kochania.
mam zimne serce, które powoli przestaje bić i czuć, przestaje rozumieć, co to znaczy empatia,
przez co ranię, każdego wokół, ranię kobietę którą kocham i przyjaciół,
na których wbrew pozorom mi zależy i przepraszam ich, że czasami zachowuję się jak dziecko..
nie poza granice kraju, ale poza granice rzeczywistości..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz